Zobacz wątki bez odpowiedzi | Zobacz aktywne wątki Teraz jest 13 gru 2018, o 04:29



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 
 Kolizja drogowa z koniem - właściciel nie ma ubezpieczenia 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): 25 sty 2009, o 14:26
Posty: 1
Post Kolizja drogowa z koniem - właściciel nie ma ubezpieczenia
Problem dotyczy kolizji drogowej z koniem pozostawionym bez opieki przez właściciela na drodze publicznej .
Ponieważ sprawa jest dość zawiła, przedstawię jej przebieg:


Zdarzenie (kolizja drogowa)

1. 1 listopada 2008r. podczas przejazdu przez wieś przed sobą zauważyłem mężczyznę prowadzącego 2 konie lewą stroną jezdni; po prawej stronie na poboczu przy ogrodzeniu stał 3 koń tyłem do mojego kierunku jazdy.
2. Człowiek prowadzący konie skręcił w lewo na pastwisko a 3 koń pozostał sam przy ogrodzeniu.
3. Widząc zwierzę jeszcze bardziej ograniczyłem prędkość zjeżdżając jednocześnie bliżej osi jezdni aby uniknąć ewentualnego spłoszenia konia, a ponieważ uznałem iż skoro jest pozostawiony sam to jest uwiązany. Decyzje były podejmowane w ułamku sekund jak zwykle dzieje się to podczas prowadzenia samochodu.
4. Będąc w odległości 4-5 metrów od konia zauważyłem że ten nagle wykonał ruch w lewo i za chwilę wtargnie na jezdnię; przy prędkości najwyżej 30-40 km/h gwałtownie zahamowałem aby uniknąć kolizji.
5. Niestety zwierzęciu nie udało się przebiec przed samochodem; uderzył w prawy błotnik mego samochodu po czym w wyniku czegoś w rodzaju obrony, spłoszenia tylnymi kopytami uderzył w samochód na wysokości szyby po czym ponowił to 2, 3 razy uszkadzając elementy blacharskie i powłokę lakierniczą samochodu. Koń po tej „czynności” pobiegł do reszty stada na pastwisko.
6. Po tym zdarzeniu prowadzący konie, który stał w tym czasie już na pastwisku zaczął wykrzykiwać pod moim adresem pretensje odnoście mojej jazdy i tego co z niej wynikło. Nie okazał też żadnego zainteresowania losem osób znajdujących się w samochodzie, a także poziomem szkód jakich dokonało zwierzę nad którym sprawował w tym czasie opiekę.
8. Z powodu braku szansy na porozumienie z właścicielem konia zakomunikowałem mu że wzywam Policję, na co on „a niech Pan sobie wzywa”.

Ustalenia Policji

1. Przybyli na miejsce policjanci w toku czynności uznali za winnego kolizji właściciela konia, ten jednak odmówił przyjęcia mandatu karnego.
2. W takiej sytuacji dokonali oględzin samochodu oraz rozpoczęli sporządzać dokumentację do wniosku do Sądu Grodzkiego. W pierwszej kolejności poprosili mnie o złożenie zeznań co uczyniłem. Po tym policjant, który mnie przesłuchiwał powiedział, że nie ma potrzeby aby mnie dłużej trzymać, i że mogę jechać. Dodał, że zawiadomienie o terminie rozprawy sądowej przyjdzie pocztą.
3. Następnie przesłuchiwany był właściciel konia, który podczas przebiegu przesłuchania zmienił jednak zdanie i ze skruchą przyznał się do winy – przyjmując mandat karny.
4. O tym fakcie dowiedziałem się wprost od policjanta przesłuchującego, który przekazał mi tę informację telefonicznie około godziny po moim odjechaniu z miejsca zdarzenia. Podczas rozmowy poradził mi też abym jak najszybciej zgłosił szkodę do mojego ubezpieczyciela. Z czynnności i ustaleń na miejscu wynikało iż właściciel konia ma ubezpieczenie OC.

Zgłoszenie odszkodowania

1. Kierując się radą policji zgłosiłem szodę do PZU.
2. 6 listopada 2008r. odbyły się oględziny uszkodzeń samochodu przez rzeczoznawcę PZU. Rzeczoznawca powiedział, że teraz mogę już jeżeli chcę naprawić samochód. Szkody oszacował na kwotę ponad 2000 zł. Naprawę samochodu zleciłem zaprzyjaźnionemu mechanikowi. Z tego wynikły konkretne koszty.
3. Następnie PZU w toku czynności ustaliło, że właściciel konia nie posiada ubezpieczenia OC dla rolników – z prozaicznego powodu – nie jest rolnikiem i nie musi takiego ubezpieczenia zawierać. W styczniu 2009 dostałem odpowiedź o oddaleniu mojego roszczenia.

Ponieważ uszkodzenie samochodu spowodowało powstanie kosztów (musiałem z własnych środków dokonać naprawy) a sprawca nie posiada ubezpieczenia mogącego w skuteczny sposób ochronić go przed naprawą odszkodowania z własnego majątku – skierowałem do niego pismo z propozycją porozumienia polegającego na wypłaceniu mi kwoty określonej przez rzeczoznawcę. W przypadku odmowy poinformowałem go że skieueruję sprawę do sądu.
Sprawca kolizji jednak potraktował moją propozycję lekceważąco. Poinformował mnie że nie ma zamiaru zwracać żadnych kosztów i nie poczuwa się do winy, a ja nie nie mam prawa żądać od niego 100 % pokrycia kosztów.

Tyle opis sytuacji. Moje pytania i wątpliwości odnośnie tego zdarzenia:

- Jak uzyskać zwrot kosztów naprawy samochodu. Sprawca nie ma ubezpieczenia, koni też nigdzie nie ubezpieczył. Po prostu wolna amerykanka! Czy w takim przypadku Fundusz Gwarancyjny może wypłacić odszkodowanie?
- Jakie konsekwencje może ponieść sprawca kolizji w sytuacji gdy nie jest faktycznym posiadaczem gospodarstwa rolnego do którego należą konie. Niedawno uzyskałem informację iż gospodarstwo rolne, które początkowo posiadał przepisał na syna. A sam tylko końmi się opiekuje. Na miejscu zdarzenia stwierdził, że jest ich właścicielem.
- Jak wygląda sytuacja w momencie gdy sprawca kolizji nagle zmienia wersję wydarzeń. W moim przypadku sprawca kolizji wymyślił, że to nie ja prowadziłem samochód w trakcie zdarzenia tylko moja żona. Ja natomiast rzekomo powiedziałem, że prowadziłem żeby ją bronić. Znalazł świadka, który to potwierdzi. Na dodatek te brednie napisał w oświadczeniu do PZU podczas postępowania po zgłoszeniu prze zemnie szkody. Na tym m.in. opiera swą odmowę wypłaty mi odszkodowania.
Aby wykluczyć taką sytuację wezwałem wtedy policję, która sporządziła stosowną notatkę. Świadków nie było żadnych, tzn. każdy widział jak to było, ale na pytanie policjanta kto widział zdarzenie już każdy zamilkł. Sprawca od listopada miał dużo czasu aby stworzyć własną wersję zdarzeń.
- czy istnieje w Polsce jakaś normalna procedura karząca za brak odpowiedzialności za zwierzęta, którymi się opiekujemy - a które wyrządziły szkodę.

Przepraszam za dość długą historię, ale nie mam już cierpliwości do tego co się wyprawia w tym kraju. Nie można bezpiecznie poruszać się po drodze, a co gorsza w takim przypadku jak mój tylko sąd może rozstrzygnąć sprawę. Tymczasem sprawca śmieje mi się w twarz i wymyśla coraz to nowe teorie potwierdzające, że nie jest winny a konie mogą sobie chodzić jak chcą - bo to jest wieś.

Z góry dziękuje za wszelkie podpowiedzi jak skutecznie odzyskać odszkodowanie.


25 sty 2009, o 14:51
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 sie 2008, o 17:35
Posty: 2281
Post Re: Kolizja drogowa z koniem - właściciel nie ma ubezpieczenia
Jeżeli sprawca nie chce dobrowolnie zwrócić kosztów naprawy samochodu pozostaje Panu droga sądowa. Odszkodowanie z Funduszu Gwarancyjnego w Pana sytuacji nie wchodzi w grę.


2 mar 2009, o 11:36
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 2 ] 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL